







Rugia cz. 2, czyli najpiękniejsze jest całkiem za darmo☀️☀️☀️
Ale, ale zanim o tym, co za darmo, najpierw trzeba napisać o tym, co też piękne, ale wcale nie za darmo.
☀️Kredowe klify i ten najbardziej znany z nich, czyli „Krzesło króla”. Aby je podziwiać, trzeba udać się do Parku Narodowego Jasmund- tak na marginesie najmniejszego w Niemczech i sobie znaleźć punkt, z którego te klify chce się oglądać. Można z góry, jest nawet większa kładka płatna nad klifem, zwana szumnie Skywalk, ale są też inne punkty widokowe.
Czy warto? Pewnie, że warto. Natura dała czadu, artyści próbowali to uchwycić na obrazach, a turyści robią miliony zdjęć. I żadne nie oddaje niestety piękna tego miejsca na żywo.
☀️Jeśliby chcieć nadać kolor Rugii, to z pewnością będzie to biel. Całe miasteczka nadmorskie są do bólu białe i bardzo zadbane. Takie idealne wręcz. My zwiedzamy sobie Sassnitz, Binz, wcześniej byliśmy jeszcze w Baabe i Sellin. I co? I trzeba to lubić. W niektórych z nich, np. Binz- dużo turystów, hałas, gwar. Chciałoby się powiedzieć - jak to nad morzem.
Otóż nie. I wcale tak nie musi być. Bo na totalne rugijskie oderwanie się od rzeczywistości wybieramy sobie samą końcówkę wyspy- półwysep Moenchgut. I żeby być już całkiem, całkiem na końcu, jedziemy do miejscowości Klein Zicker. Jest cicho, pusto i tak urokliwie, że chciałoby się trać i trwać w tym zauroczeniu. I to całkiem za darmo.
To był piękny dzionek☀️☀️☀️




Zdjęcia